• 0
    • 5 min
    Robert Stolarczyk
    Napisane przez
    Robert Stolarczyk

    Pod koniec listopada w Brnie odbyła się jedna z największych konferencji marketingowych w tej części Europy – Marketing Festival 2015.

    Oprócz zaktualizowania się w najgorętszych trendach marketingowych nawiązaliśmy tez kontakt z agencjami SEO/SEM/Performance z całej Europy.

     

    Jakie są nasze najważniejsze wnioski po konferencji? Poniżej przedstawiamy podsumowanie kilku najciekawszych prezentacji.

     

    Aleyda Solis, światowy autorytet w obszarze  międzynarodowego SEO, w sposób ciekawy podsumowała dobre praktyki w tego rodzaju projektach. W ciągu niespełna godziny Aleyda przekazała kompleksowe porady dotyczących tego „jak ugryźć” trudny temat zwiększania widoczności w bezpłatnych wynikach wyszukiwarki Google w skali międzynarodowej.

     

    Przede wszystkim główna „batalia” rozgrywa się na samym początku projektu – czyli na etapie wyboru domen niezbędnych przy działaniach SEO. W zależności od tego, jaki efekt chcemy osiągnąć, musimy wybrać odpowiednią strukturę katalogów, subdomen lub osobnych domen.

     

    Dla przypomnienia:

    • Chcąc zwiększyć naszą widoczność jedynie w swoim kraju, ale na słowa kluczowe w języku obcym, można zdecydować się na wersję językową umieszoną w katalogu, ew. na subdomenie. Np. example.pl/de/ lub de.example.pl . Takie rozwiązanie jednak daje niemal zerowanie szanse na konkurowanie w wyszukiwarce google.de z lokalnymi firmami.
    • Jeśli chcemy konkurować w wyszukiwarce google.de wtedy musimy zaopatrzyć się w niemiecką domenę (oraz treść) ccTLD np. example.de , daje nam to realną możliwość konkurowania z niemieckimi firmami w obszarze widoczności w wyszukiwarce Google na rynku lokalnym.

     

    Oprócz zagadnienia domen omawiany był również ważny aspekt oceny konkurencji i researchu fraz kluczowych z uwzględnieniem lokalnych realiów. To oczywiście również etap poprzedzający jakiekolwiek działania związane z optymalizacją czy „link buildingiem” (termin bardzo „passe” na zachodzie).

    Kolejnego prelegenta – Dana Petrovica – powinien znać ze słyszenia każdy specjalista SEO. Jego blog DejanSeo jest jednym z ciekawszych w branży – wpisy są zawsze bardzo merytoryczne, praktycznie nie zdarzają się na nim „banalne” i oczywiste artykuły.  Dejan wypowiadał się na temat analizy danych oraz tworzenia na jej podstawie strategii SEO.

    Dan pokazał, jak krok po kroku zidentyfikować frazy z dużym potencjałem ruchu przy pomocy Search Console. Chodzi o zidentyfikowanie takich fraz, które mają niewielką konkurencję, ale  wysoką wyszukiwalność, i które przynoszą nam już pewien wolumen ruchu. Można je wziąć „na celownik” w pierwszej kolejności – awans takich fraz o dosłownie parę pozycji może przynieść nam duże profity.

    Oprócz tego Dan pokazał ciekawe i inspirujące Case Study o tym, jak małym wysiłkiem dostać się do światowych mediów. On dokonał tego dzięki prostej ankiecie przeprowadzonej przy pomocy Google Surveys  i prezentacji ciekawych wyników. Jest to sposób, który można wykorzystać w niemal każdej branży.

    Po prezentacji Dana nasuwają się dwa wnioski:

    • Wyznaczając priorytety ważne jest wykorzystanie dostępnych nam danych.
    • Pomysłowość potrafi przynieść gigantyczne korzyści przy niskim nakładzie kosztów, także w branży SEO.

     

    Ciekawą prezentację z wielkim poświęceniem wygłosił Jason Acidre, Filipińczyk, któremu mocno we znaki dała się europejska późna jesień. Jego prelekcja była na temat kreatywnego linkbuildingu, czyli o tym, jak sprawić, żeby inni chcieli sami linkować i do naszej strony na swoich wartościowych witrynach. Nie można powiedzieć, żeby prezentacja zawierała techniki czy porady które byłyby zupełnie odkrywcze, ale można było znaleźć parę „smaczków”.

    Jedną z metod Jasona jest np. wyszukiwanie stron z zestawieniami pożytecznych linków, wśród których wyszukuje takie linki, które wyświetlają błąd 404 – ponieważ strona docelowa już zniknęła. W takiej sytuacji na stronie klienta tworzy treść zbliżoną tematycznie do wygasłego linka a następnie proponuje autorowi podmianę linka 404. Jest to metoda czasochłonna, ale zapewne stosunkowo skuteczna. Innym sposobem typowo „content marketingowym” jest tworzenie poradników, np. jego klient z branży motoryzacyjnej stworzył 26 porad, jak prostymi metodami poradzić sobie z najczęstszymi usterkami samochodowymi.

    Podsumowując – link building nieubłaganie staje się dziedziną, w której liczy się nieszablonowe działanie i indywidualne podejście do konkretnego przypadku umożliwiające wykorzystanie zastanych zasobów bądź odpowiednie ich kreowanie.

    Larry Kim to światowej klasy specjalista w kwestii generowania ruchu płatnego. Jego prelekcja podobała mi się najbardziej, była świeża, ciekawa, poparta danymi. W swoim wystąpieniu skupił się na tym, co będzie na topie w 2016 roku. Larry przedstawił bardzo ciekawe dane, na podstawie których można wysnuć szereg wniosków:

    • Adwords istnieje już 15 lat! W związku z tym nie rozwija się już tak dynamicznie pod kątem technologii, jak kiedyś. Nie możemy wymagać rewolucji, teraz jest to raczej powolna ewolucja. Adwords jest czymś u podstaw, co każdy marketer powinien znać i wykorzystywać. Największy potencjał w 2016 roku w PPC mają jednak social media.
    • Średni koszt kliknięcia (zarówno na desktopie, tablecie i urządzeniu mobilnym) w ciągu ostatnich 2 lat podrożał o 50% i aktualnie dla desktopu wynosi 1,6 $, dla tabletów 1,22 $, mobile 0,9$. Widać też, że warto inwestować w mobilne reklamy. Liczba wyszukiwań na mobile jest już większa niż na desktopie, a koszt pozyskania kliknięcia prawie o 100% tańszy.
    • 95% czasu online spędzamy czytając i oglądając content. Tylko 5% z tego czasu poświęcamy na jego wyszukiwanie. To pokazuje, jak mało czasu mamy na to, aby pozyskać użytkownika, który czegoś szuka. Odpowiedzi na jego zapytania muszą być bardzo precyzyjne i dobrze stargetowane.
    • Od roku dynamicznie spada liczba kliknięć w reklamy graficzne na desktopie. Duża w tym rola Adblocka którego podobno używa co trzeci internauta w Polsce (!). Od ok 6 mc natomiast nieustannie rośnie liczba kliknięć w reklamy graficzne na mobile. Tablet, co ciekawe, stanowi margines.
    • Za dużo czasu poświęcamy na optymalizację i analizę właściwej konwersji, takiej jak wypełnienie formularza kontaktowego, pobranie e-booka, czy inny główny cel. Za mało uwagi poświęcamy mikrokonwersji, czyli wydarzeniu, które ma miejsce zanim dojdzie do konwersji właściwej. Larry do tego wyraźnie zachęcał.
    • Co na Facebooku decyduje o jakości reklamy? W Google to wynik jakości i wielkość CPC, jakie określiliśmy. Na Facebooku to Wysokie zaangażowanie dotyczące posta. Im więcej udostępnień i polubień, tym tańsze będzie promowanie danego posta.
    • Promuj na Facebooku tylko Twoje najlepsze posty. Te, które są najczęściej likowane, czytane, udostępniane, te które mają najmniejszy współczynnik odrzuceń. Larry nazywa je jednorożcami i podkreśla, że nie łatwo jest je odszukać. Na pewno jednak warto.
    • Larry rekomenduje wrzucanie na Twittera, do newslettera, czy na bloga dużo contentu. Kolejnym krokiem jest dystrybucja najlepszych treści na Facabooku i Linkedin, a na końcu ich promocja, np. za pomocą postów sponsorowanych.
    • Wykorzystuj remarketing na Faceboooku. Z doświadczeń Larrego wynika, że tego typu reklamy mają 3x większe zaangażowanie oraz 2x większy współczynnik konwersji niż zwykłe reklamy.
    • Larry rekomenduje targetowanie reklam ze względu na kilka kluczowych czynników: konkretne e-maile, telefony w Twojej bazie, osoby, które odwiedziły już Twoją stronę, konkretne słowa kluczowe, zainteresowania i konkretne serwisy. Dzięki temu na pewno dotrzesz do swojego potencjalnego klienta.
    • W Google wygląda to tak: trafiasz z reklamą do potencjalnego klienta, odwiedza za pomocą kliknięcia konkretny landing page, zostawia leada lub nie. Dzięki przyciskom pod reklamami na Facebooku, takimi jak „Sprawdź cenę”, „Pobierz”, „Zapisz się”, itp. Facebook sam wypełnia za klienta numer telefonu i adres mailowy poprzez 2 szybkie uderzenia palca na urządzeniu mobilnym. Dzięki temu możesz w kilak sekund złapać leada, który w Gogole musiał by wykonać szereg czynności.
    • Larry podkreślał różnicę w lejku leadowym na desktopie i mobile. Desktop: wyświetlenie reklamy, kliknięcia w nią, wizyta na landing page, zostawienie leada. Mobile: wyświetlenie reklamy, kliknięcie w przycisk, zostawienie leada. Na mobile nie ma landing page!
    • Ponad połowa biliona użytkowników używam Facebooka tylko mobilnie.
    • 80% użytkowników używa Twittera mobilnie.

     

    Prelekcja Larry’ego była zbieżna z budżetami na media w 2016 roku dla naszych klientów. Zauważyłem ewidentny mocny wzrost i efektywność wydatków na pozyskanie ruchu i leada w kampaniach stricte sprzedażowych prowadzonych dla naszych klientów z Facebooka. Jestem pewien, że ten kanał dotarcia do potencjalnego klienta w 2016 roku będzie rozwijał się bardzo dynamicznie.

    Robert Stolarczyk
    Napisane przez
    Robert Stolarczyk

    Dodaj komentarz

    Bądź pierwszy!

    Powiadom o
    avatar
    wpDiscuz